null

Warszawska twórczyni 2021

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Półka z książkami nominowanymi do nagrody literackiej ustawiona na barce nad Wisłą
Autor: Magda Teper

Laudacja dla Joanny Rudniańskiej. O laureatce opowiada Justyna Sobolewska, Przewodnicząca Jury Nagrody Literackiej.

Kim jest twórca lub twórczyni warszawska? To nie jest autor, dla którego Warszawa jest po prostu scenerią literacką. Ten ktoś ma trudniejsze zadanie, bo przeszłość tego miasta jest coraz bardziej niewidoczna, nie mamy kontaktu ani z Warszawą przedwojenną ani tą tuż powojenną, znikają ślady getta, na Muranowie tętni życie. W Warszawie trzeba nieustannie ćwiczyć wyobraźnię, nakładać na siebie obrazy z przeszłości i teraźniejszości. Jeszcze inne miasto kryje się pod ziemią. Miasto ociera się cały czas o śmierć, ma ją w sobie. Poza tym trudno za tym miastem nadążyć, bo ono się cały czas zmienia. Dlatego to miasto trzeba opowiadać. I więcej - trzeba oswajać związane z tym miejscem lęki. To właśnie robi Joanna Rudniańska w swojej twórczości.

Z wykształcenia jest matematyczką. Do niedawna była znana głównie jako autorka książek dla dzieci. „Za rok smoka” otrzymała Nagrodę im. Korczaka, książka „XY” była nominowana do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy i razem z „Bajką o Wojnie” zostały wpisane na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej. Dla mnie szczególnie ważna jest „Kotka Brygidy” z 2007 (wyróżniona w Konkursie IBBY), w której pojawia się i przedwojenna Warszawa i powojenny Muranów: „Kiedyś w tym miejscu było getto, przypomina sobie i patrzy pod nogi na krzywe i popękane chodnikowe płyty. Ostatnio prześladuje ją myśl, że to nowe miasto, prowizorycznie i niedokładnie ułożone na rumowisku, które kiedyś było gettem, rozpada się i kruszy, bo tamto miasto, które kiedyś tu było, chce się wydobyć na powierzchnię. Jakby ta dzielnica została postawiona na grzbiecie olbrzyma, który budzi się i chce wygrzebać się z ziemi, powoli zaczyna poruszać się i strząsać z siebie domy i ulice. To dlatego płyty chodnikowe się przekrzywiają, gzymsy i balustrady balkonów spadają, tynki się łuszczą i odpadają całymi płatami, domy zapadają się w ziemię i odchylają od pionu”.

Rudniańska mieszkała na Muranowie 22 lata. Kiedy była dzieckiem przeszłość, czyli getto, przenikało do jej snów, piosenek, dziecięcych zabaw. W zbiorze opowiadań „RuRu” pojawia się Muranów, bohaterami bywają też dzieci. Dziecko tłumaczy sobie świat na swój sposób, my czytelnicy widzimy więcej. Na tym zbudowane jest napięcie wielu opowiadań. Pokazuje dzieci wrzucone w świat dorosłych, które muszą dźwigać sprawy dorosłych, rozwody, a nawet zbrodnie, które zamieniają w bajkę, bo jakoś to sobie wszystko muszą tłumaczyć. W tle pojawia się historia: stalinizm, rok 1968.  W powieści „Sny o Hiroszimie” bohaterowie żyją w cieniu katastrof, które na różne sposoby wchodzą w ich życie. Przeszłość wraca i nie ma od tego łatwego uwolnienia. Rudniańska w materii literackiej pracuje z tutejszymi traumami i lękami. Zajmuje ją to, co ukryte i co domaga się wypowiedzenia. Twórczość Rudniańskiej jest wyjątkowa dzięki znakomitym portretom dzieci i właśnie dzięki temu, w jaki sposób potrafi opowiadać o tym mieście.