null

Warszawski twórca 2022

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Piotr Sommer odbiera nagrodę dla warszawskiego twórcy, na scenie obok Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca Rady m.st. Warszawy oraz Justyna Sobolewska, przwodnicząca jury Nagrody Literackiej m.st. Warszawy
Jubileuszowa gala na barce Nowa Fala przy Bulwarach Wiślanych | Autor: J. Nadziejko

Laudacja dla Piotra Sommera. O laureacie pisze Justyna Sobolewska, Przewodnicząca Jury Nagrody Literackiej.

Podwarszawskość
Twórca warszawski może nam pokazać to miasto od zupełnie innej strony. Tak jak Piotr Sommer, poeta, eseista i tłumacz, który urodził się w Wałbrzychu, studiował w Warszawie, mieszkał w Otwocku i w Sulejówku, czyli pod Warszawą, jak w wierszu „Mieszko”: „To gdzie byśmy mieli zamieszkać/ ni stąd ni zowąd po półwieczu/ tacy okropnie/ spod Warszawy”.

Podwarszawskość jest kluczowa, bo nie ma warszawskości bez podwarszawskości. Warszawa wsiada w kolejkę i jedzie liną otwocką, jak u Białoszewskiego. Warszawa rozpycha się, pochłania kolejne stacje i miejscowości. A one mają swoje historie. Jak ulica Warszawska w Otwocku:  „Warszawska, łączniczka między sosnami Śródborowa a wiklinowym brzegiem rzeki Świder, nie musiała się nawet zbroić w dziejową cierpliwość. Na Warszawskiej na niskim piaszczystym nasypie przed torami płonęły złote dziewanny” („Z budynku dworca”). Stąd wyjeżdża się i dojeżdża, a co, kiedy ostatni pociąg odjedzie? Jak w wierszu „Komunikacja”: „Nie będziesz przecież teraz wracać – zabradziażyło się”. Warszawa podwarszawska jest w ruchu: „Toteż jak stałem, kopnąłem się za pijanym Jaśkiem/ do Warszawy, taksówką, bo raz już wyszedł oknem/ z drugiego piętra i zatrzymał się na podwórzu, / na Mokotowskiej.”  („Suchy mech”).

Podwarszawskość jest przelotowa, wychylona ku pociągowi, skupiona na czasie, przyspiesza, idzie dziarsko – tak jak wiersze Sommera, który opublikował kilkanaście książek poetyckich, m.in. „W krześle”, „Pamiątki po nas”, „Czynnik liryczny”, „Piosenkę pasterską”, „Dni i noce”, a w tym roku „Lata praktyki”. A jeszcze były po drodze wybory wierszy i zbiory szkiców „Smak detalu”, „Po stykach”, „Kolekcja wiosenna”. I były też nagrody m.in: Fundacji im. Kościelskich i Nagroda Poetycka Silesius.

Piotr Sommer od lat wykonuje „krecią robotę” wprowadzając do polszczyzny poezję amerykańską, irlandzką i angielską. Tłumaczył m.in. Johna Ashbery’ego, Johna Berrymana, Johna Cage’a, Seamusa Heaneya, Roberta Lowella, Franka O’Harę, Jamesa Schuylera. Wydał kilka antologii, m.in. znakomity zbiór „O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich”, a w ostatnich latach osobne książki z przekładami: Charlesa Reznikoffa „Co robisz na naszej ulicy” (za ten przekład otrzymał Nagrodę Literacką Gdynia) i Kennetha Kocha „Tysiąc sztuk awangardowych”.  Szkic o Renikoffie zatytuował: „Obywatel przechodzień” i pisał tak: „Ma to sens? Chodzić drogą, którą się mnie więcej zna, i patrzeć na znajome miejsca od nieco innej strony? Nic nie będzie dokładnie takie jak wcześniej, i nic nie będzie nazwane tak jak poprzednio”. Nowy Jork Reznikoffa nakładał się na Warszawę oglądaną z okna tramwaju nr.9, w którym go czytałam.

Piotr Sommer przez lata wysiadał na stacji Powiśle i szedł na Kozią, do redakcji „Literatury na Świecie”, którą kierował od 1994 aż do roku 2022. Warszawa ma w ogóle szczęście, że na Koziej jest to centrum kreciej roboty. Chciałabym więc przy tej okazji również podziękować mu za te lata na Koziej.